Wyobraź sobie sytuację, w której jesteś mamą dziecka właśnie przekraczającego próg szkoły podstawowej. Idzie do pierwszej klasy. To dla niego wielki krok. I dla Ciebie. Nawet nie wiesz kiedy ten czas minął! Kupiłaś nowy plecak, buty z najwyższej półki i naklejki na zeszyty. W piórniku Twoje dziecko znajdzie kolorowe długopisy, zakreślacze i długopis z kilkoma kolorami – do wyboru. Przez całe wakacje rozmawialiście o tym jak super będzie w szkole – nowe przyjaźnie, przerwy, zapisywanie tematów w zeszycie, zdobywanie nowej wiedzy. Twoje dziecko przekracza próg szkoły i znika w jej murach na kilka godzin. Ty za to czekasz dzielnie cały dzień, żeby móc zapytać jak było i dowiedzieć się co fajnego się działo pierwszego dnia!

Tymczasem dziecko wraca smutne. Nic nie wyglądało tak jak sobie wyobrażało. Nowych przyjaźni nie ma. Przerwy spędziło samo. Długopisów nikomu nie pożyczyło, nikt nawet nie zwrócił na nie uwagi. Każdy przecież takie ma. Każdy ma nowe buty. Plecak. Długopis z kilkoma kolorami. Ale jest też coś, co wszyscy mają a Twoje dziecko nie.

Telefon.

Na przerwie każdy go wyciąga i coś w nim klika. Nie ma nawet z kim porozmawiać. O grze w klasy czy skakaniu w gumę nie ma nawet mowy. Widzisz, że Twoje dziecko ten temat gryzie. Że nie czuje się komfortowo i chciałoby też mieć telefon żeby móc mieć wspólne tematy z innymi dziećmi. Nie jesteś przekonana. Przecież tyle się mówi o negatywnych skutkach korzystania z telefonu przez dzieci. O niebezpieczeństwach, które tam na nie czyhają. Z jednej strony chcesz tego uniknąć, z drugiej chcesz żeby Twoje dziecko „przynależało”.

„Przynależało” do czego?

Do bezrozumnego scrollowania feedu na mediach społecznościowych? Do marnowania czasu na oglądanie treści wygenerowanych przez AI? Do lajkowania śmiesznych kotków? Do czatowania z ludźmi, którzy siedzą w zasadzie zaraz obok? Czy do tego Twoje dziecko miałoby przynależeć?

Czy dzieciństwo milionów dzieci tak właśnie wygląda? Czy telefon zastępuje ganianie po ogrodzie? Wspinanie na drzewa? Strzelanie z procy? Skakanie po kałużach i bieganie w deszczu? Budowanie bazy w lesie? Domku na drzewie? Bujanie się w hamaku? Chodzenie boso po trawie, śniegu i strumyku? Puszczanie kaczek? Obserwowanie ptaków? Palenie ognisk z kiełbaską, opiekanym chlebem i piankami? Obiad jedzony na ławce pod domem żeby jak najszybciej wrócić do zabawy? Czy telefon wygrywa z obserwowaniem gwiazd? Czytaniem książek? Długimi rozmowami na wspólnych spacerach? Z gwizdaniem na trawie? Z zabawą w aptekę z ziołami z traw?

Jeżeli „przynależenie” oznacza rezygnację z cudownego dzieciństwa pełnego przygód, otartych kolan i tworzenia wspomnień to wydaje Ci się, że jednak nie warto.

To będzie trudne. Twoje dziecko będzie jedynym dzieckiem bez telefonu.

To będzie trudne. Twoje dziecko nie będzie wiedziało w jakie gry online się teraz gra. Nie będzie wiedziało która celebrytka właśnie poleciała na wakacje albo nagrała własny poród. Nie będzie wiedziało jak wyglądają modne usta i jaką perfumę koniecznie trzeba teraz mieć. Nie będzie wiedziało. I to będzie trudne.

Ale wiesz co ułatwi Twojemu dziecku przeżywanie tych trudnych chwil? Wasze relacja, którą zbudowaliście bez ekranów. Wspólnym czasem. Zabawami. Kreatywnymi projektami. Długimi rozmowami. Spacerami. Wyjazdami. Relacja, którą budowaliście latami. Bujając się w hamaku, czytając wspólnie książkę na kocu na łące, jedząc wspólne posiłki bez rozpraszaczy.

To będzie trudne. Ale wiesz, że dziecko zawsze do Ciebie przyjdzie. Bo Ci ufa. Latami na to pracowaliście. Bo wie, że może Ci powiedzieć o wszystkim. A Ty wysłuchasz.

To będzie trudne. Ale naprawdę warto.

A my Ci w tym pomożemy.