Znacie to? Dzieci podchodzą do Was, ciągną za rękaw albo wieszają na szyi i powtarzają jak mantrę jedno i to samo zdanie: „bo mi się nuuuudzi!”. Założę się, że jak to czytanie to nawet intonacja Wam się w głowie od razu przestawia 🙂 Nie ma co się oszukiwać, że zawsze będziemy mieć przygotowane zawczasu kreatywne zabawy dla naszych dzieci. Nie zawsze będziemy mieć możliwość spędzenia z nimi czasu. A czasem zwyczajnie nie będziemy mieć na to siły. I to jest ok! To wcale nie znaczy, że dzieciaki cofną się w rozwoju albo będą kiblować w pierwszej klasie podstawówki 😉 Trochę nudy nawet im się przyda! A wiecie jak? A no tak…

Przede wszystkim nauczą się trochę cierpliwości. Przecież My też jesteśmy ludźmi, nasze zasoby mogą szybko się wyczerpać, mamy obowiązki, terminy nas gonią. Ewentualnie przypala obiad 🙂 I niestety albo stety w takich sytuacjach nie ma szans żebyśmy rzucili wszystko o polecieli do dzieci, żeby ułożyć z nimi klocki czy zagrać w grę. Oczywiście jest kilka sposobów, żeby zadowolić każdego. Np. dziecko układa puzzle przy nas, podczas gdy my gotujemy obiad. Albo rysuje, podczas gdy my obok pracujemy. Da się to zrobić, oczywiście. Natomiast takie rozwiązanie nie zawsze jest łatwo dostępne. Dlatego nie martwmy się i dajmy im szansę na ćwiczenie cierpliwości. Koniec końców w życiu rzadko dostajemy to, co chcemy w momencie, w którym to chcemy 🙂 Na najlepsze rzeczy trzeba czasem poczekać 🙂

Nuda to też szansa na kształtowanie umiejętności takich jak umiejętność dostosowania się do sytuacji, planowanie, organizacja czasu czy rozwiązywanie problemów. Dziecko samo ma szansę pogłówkować, przeanalizować i wybrać najlepsze dla siebie rozwiązanie. Czy w tym momencie akurat chce rysować? Cyz może woli zbudować wieżę? Poczytać książkę? Pobawić się w ogrodzie? Nuda to szansa na pobudzenie kreatywności. A czasem nawet z takich „nudnych” momentów rodzą się najlepsze zabawy na świecie!

Nie wiem, czy też tak mieliście. W dzieciństwie często zwyczajnie wybiegaliśmy z sąsiadami na podwórko i na szybko wymyślaliśmy zabawy. Nie mieliśmy masy plastikowych zabawek, nie mieliśmy też dorosłego który z góry narzucał nam konkretne zajęcie. A nawet gdyby był, to chyba wymyślone przez nas zabawy były o niebo lepsze 😉 Z każdym pomysłem nasze propozycje zabaw stawały się coraz lepsze, a w rezultacie czas mijał za szybko i zabawa szybko się kończyła. Za to wspomnienia zostały na całe życie! Wiedzieliśmy, że następnego dnia chcemy się bawić w to samo, w kółko! Aż do znudzenia. A wtedy? Wymyślaliśmy kolejną zabawę 🙂

A czasem wystarczy wyciągnąć rękę po nasze Karty Ruchowe! Zabawę możecie zacząć klasycznie, odwracając po kolei karty i wykonując polecenia. Nie ograniczajcie się jednak do tego sposobu! W każdej chwili stąpanie jak słoń może przerodzić się w dziki rajd po sawannie, a dmuchanie dmuchawców może zająć nam cały dzień i przeistoczyć się w konkurs plecenia wianków i zbierania bukietów 🙂

Ogranicza nas tylko wyobraźnia 🙂