Ostatnio poruszyliśmy na naszym profilu IG temat „helicopter parenting”, czyli rodzic – helikopter. Termin ten określa rodzica, który zbytnio kontroluje każdy aspekt życia swojego dziecka chcąc mieć wszystko pod kontrolą. NIe chodzi tu o wyjścia do kolegów czy koleżanek, ale też o rzeczy trywialne jak mycie zębów, zrobienie sobie kanapki czy sposób na spędzanie wolnego czasu. Rodzic – helikopter ma plan na dziecko, a ten plan zwykle jest bardzo ambitny. W wyniku takiego podejścia dziecko ma sporo zajęć dodatkowych, nie może samo podejmować decyzji, ma konkretny plan na każdą godzinę w dniu, a rodzic wyręcza je prawie we wszystkim. Dziecko nie może popełniać błędów, a od razu robić wszystko dobrze. Mało tego, nie tylko dobrze, ale w taki sposób w jaki chce rodzic.

W efekcie dziecko wyrasta na osobę nieodpowiedzialną, bojącą się podejmować decyzje obawiając się porażki. Nie wierzy we własne siły i umiejętności, obawia się oceniania przez innych, a także nie potrafi sobie radzić w sytuacjach stresowych. A gdyby tak jednak pozwolić dzieciom na trochę swobody?

Jeśli dziecko chce samo umyć sobie zęby – śmiało! Oczywiście my musimy skontrolować efekt końcowy, ale proces oddajmy dziecku. Jeśli dziecko chce zrobić kanapki – śmiało! Niech robi, nawet jeśli będzie to bułka odwrócona do góry dnem i posmarowana miodem ściekającym z każdej strony. Jeśli chce wyjść na ogród i się pobawić – śmiało! Nie musimy chodzić za nim krok w krok. Zajmijmy się swoimi rzeczami, a od czasu do czasu zerkajmy czy wszystko jest ok i czy nie potrzebuje naszej pomocy. Wiadomo, że my zrobimy coś szybciej i lepiej od dziecka. Ale jeśli będziemy je wyręczać we wszystkim, nigdy nie dostanie szansy żeby się czegoś nauczyć. W ostatnich latach bardzo wzrosła świadomość rodziców, dostęp do wiedzy jest dużo łatwiejszy, a rodzice wiedzą więcej o rozwoju dziecka niż jeszcze 20 – 30 lat temu. Od pierwszych dni pilnujemy, by dziecko otoczone było najlepszą opieką, nosiło dostosowane i dobrane indywidualne obuwie, zabawki były proste a zarazem uczyły. Musi grać na pianinie, musi znać 3 języki, musi jeździć na rowerze, nartach, rolkach. Musi.

A MOŻE NIE MUSI?

Może by im pozwolić bawić się po swojemu? Może pozwolić, aby odkrywały otaczający je świat w swoim tempie? Każde dziecko jest inne, każde potrzebuje innych bodźców do działania i każde rozwija się inaczej. Ale to wciąż dzieci. NANUKI stawia przede wszystkim na swobodną zabawę. Nieustrukturyzowaną. Podrzucamy dzieciom pomysł, natomiast to zależy od nich w jaki sposób go wykorzystają. I czy w ogóle 🙂 Podsuwając dzieciom Karty Ruchowe czy Karty Kolorów wcale nie oczekujemy, że dzieci od A do Z wykorzystają zawarte w nich propozycje. W połowie zabawy okazać się może, że dzieci mają zupełnie inny pomysł jak je wykorzystać 🙂

Badania pokazują, że dzieci mające możliwość swobodnej – nieustrukturyzowanej – zabawy wypracowały sobie poczucie sprawczości. Były świadome swoich umiejętności, możliwości. Potrafiły podjąć decyzje i nie bały się niepowodzenia. Były bardziej odporne psychicznie i lepiej radziły sobie w sytuacjach stresowych. Czyż to nie fantastyczna wiadomość? Oznacza ona, że my rodzice, możemy trochę wrzucić na luz. Nie musimy być na bieżąco z najnowszymi nowinkami co do rozwoju naszych dzieci. Nie musimy spędzać każdej minuty na organizowaniu dzieciom czasu, tak aby spędziły go kreatywnie i aktywnie. Możemy trochę odpocząć i pozwolić im na „ponudzenie się”. Dobra wiadomość jest taka, że nuda jest świetnym motorem napędowym dla kreatywności i ćwiczenia wyobraźni:) Możecie być zaskoczeni, gdy okaże się że Wasze dzieciaki potrafią same zorganizować sobie czas, a do tego będą z siebie niesamowicie dumne 🙂